niedziela, 28 października 2012

;( Blog :(

Hej misiaczki !
Jutro rano jadę do sanatorium na miesiąc.
No..i nie będzie mnie miesiąc. :(
Będe tęsknić ;*
Papapa.
PS.Blog będzie zawieszony :(

Louis cz.6

-Tez cię kocham Louis..
-[T.I]?
-Tak..?
-Mam do ciebie jedno pytanie.
-Hmm?
W tym momencie uklękł przedemną. Wyciągnął małe ciemne pudełeczko ,a w nim pierścionek.
-Kocham cię ponad życie.Jesteś dla mnie najważniejsza.Wyjdziesz za mnie ?
-Louis..ty jesteś pijany..?
-Nie kochanie..ja mówię naprawdę.Uczynisz mi ten zaczczyt ?
-Tak Louis.-popłakałam się.
On wstał i obkręcił mnie wokół swojej osi.Postawił mnie i pocałował namiętnie.
-Kocham cię -wyszeptał mi do ucha.
-Ja ciebie też -odpowiedziałam głośniej i wtuliłam się w niego.

Po 2 miesiącach odbył się ślub.
Myślę ze zrobiłam dobrze .
A wy ?
Nauczyłam się wybaczać nawet najgorsze rzeczy.
Zyskałam wspaniałego męża.
A co by było gdybym mu nie wybaczyła ?
Otoczyłaby mnie szara rzeczywistość.Nikogo bym nie miała i nie poznałabym smaku życia.
Więc może gdy stanie się tak w waszym życiu.. wybaczcie. Moze i zyskacie to co ja ? A może i nie..?
Ale ja wolę dac drugą szansę..

---------------------------
To był taki bonus :D
KONIEC !

Niall

Dla Oli Michałowskiej <3
Przepraszam jeszcze raz ;)

------------------------------------------------
Włącz to : Klik

-Cześć kochanie...-usłyszałam głos za sobą.Jego głos.Odwróciłam się z uśmiechem na twarzy.Jednak on się nie uśmiechał.
-Cześć..co się stało ?
-Ja..lece na misje..
-Co ?Ale..-rozpłakałam się - na ile ?
-Nie wiem. -spuścił głowę.Zaraz po tym znowu spojrzał na mnie - kochanie..wróce do ciebie.Będe codziennie do ciebie pisał listy.Obicuję.
-Niall ja..ja muisze ci coś powiedzieć.
-Co.?
-Ja..jestem w ciąży.
Zatkało go.Zamilkł i nie ruszał się.Po chwili uśmiechnął się do mnie i przytulił.Zaczęłam jeszcze głośniej płakać.
-Kochanie czemu płaczesz ?
-Bo..jeśli nie przyjedziesz ? Co wtedy będzie ? Nie chce cię stracić..
-Przyjade.Obiecuję. Nie zostawie cię..-pocałował mnie czule.Wtuliłam się w niego.Mu również pociekła łza.
Obiecał. Przyjdedzie napewno.Wierze mu..
~
Dzień wyjazdu.Walizki stały już pod drzwiami. On ubierał już swoje buty.Na myśl o tym że za 5 misięcy na świat ma przyjść nasz syn a jego przy tym nie będzie serce mi się krajało.
-Pamiętaj że cię kocham. Codziennie będe wysyłał jeden list.Kocham cię -pocałował mnie namiętnie.
-Też cię kocham Niall..-łza pociekła mi po policzku.
-Pamiętaj o mnie. -powiedział i wyszedł. Usiadłam na ziemi i schowałam głowę w kolana.Zaczęłam płakać...
~
Co jakiś czas dostawałam listy od Nialla. Pisał że już za niedługo przyjedzie,że mnie przytuli,że nie moze doczekać się gdy zobaczy naszego synka.
Tak,urodził już się.Nazywa się Harry.Po wujku.Podoba mi się to imię..

Dzisiaj czekałam na list od Nialla.Z niecierpliwością co chwilę zerkałam przez okno czy nie jedzie poczta.Harry spał .
Siedziałam a kanapie gdy usłyszałam pukanie do drzwi.Szybko wstałam i popędziłam do drzwi.Nacisnęłam klamkę i uchyliłam drzwi.Jednak to nie był listonosz..
-Dzień dobry..czy to pani Horan ?
-Dzień dobry..jestem jego dziewczyną.
-Muszę panią powiadomić ,że pani chłopak nie żyje..Gdy jechali z wojskiem wóz wpadł w poślizg.Nikt nie przeżył.Przykro mi.-wyciągnął z kieszeni kurtki list i podał mi go.-to napisał tuż przed śmiercią.
-Ale to nie moze być prawda..-zaczęłam panicznie płakać i krzyczeć -To nie prawda !
-Przykro mi..muszę iść. Do widzenia. -wsiadł do wozu i odjechał.Zatrzasnęłam drzwi i pobiegłam do salonu.
Otworzyłam list i zaczęłam go czytać :
"Kochania Olu !
Już nie moge się doczekać gdy zobaczę naszego synka.Jeszcze tylko dwa dni.Zaraz jadę się pakować.
Jestem bardzo podekscytowany.
Widzisz ? Mówiłem ci że wszystko będzie dobrze.
Wrócę i od razu chcę cię przytulić.
Do zobaczenia !
                                     Kocham Niall "

Skonczyłam czytać list i wybuchłam płaczem.Usłyszałam krzyki Harrego u góry. Pobiegłam do niego.
Słodka dzicinka..taka podobna do Nialla..Na samą myśl o tym że go już nie ma chciałam się zabić.Ale nie mogłam tego zrobić..
Przytuliłam małego do siebie i kołysałam go.Płakałam przy tym.Nie mogłam w to uwierzyć...
Ale on jest przy mnie.
On będzie przy mnie.
I nigdy mnie nie opuści..

---------------------------------
Taki jakiś troche..inny ?
Nie wiem.
Skomentucie :D





sobota, 27 października 2012

Louis cz.5

Ktoś zaczął pukać w drzwi.Liam wstał i wyszedł z pokoju.Poszłam za nim bo spodziewałam się Louisa i chciałam uciec na górę.Tak zrobiłam.Liam dał mi znak że już się zblizają.Skacząc co drógi schodek przemieszczałam się ku górze.Dotarłam na górę i zatrzasnęłam drzwi.Usłyszałam krzyki Liama.
-Stary !Coś ty zrobił ?!
-Ale co ?- zapytał zdziwiony.
-Jak mogłes miziać się z inną ?! Widziałem cię..i ona też.-spuścił ton. Podeszłam do okna z mokrą już chusteczką.Wycierałam nią ciągle cieknące łzy.Usłyszałam stukot pędzący w stronę mojego..przepraszam naszego pokoju.Odwróciłam się tak aby nie widział mojej twarzy. Usłyszałam coraz głośniejsze brzmienie tupania.W końcu ktoś pociągnął za klamkę.
-[T.I]..mogę wejść ?- spytał niewinnie.
-Wejdź...muszę z tobą porozmawiać.-powiedziałam nie odrywając wzroku od okna.-widziałam cię.Widziałam jak miziasz się z nią.Długo stałam przed wami.Nawet mnie nie zauważyłeś.-zaśmiałam się kpiarsko.
-Kochanie..
-Nie mów tak do mnie ! -przerwałam mu.
-Ale ja naprawde nie chciałem...
-Louis. Nie okłamuj mnie ani siebie.Stałam jak idiotka i wpatrywałam się w was jakieś 20 minut.-odwróciłam się do niego.-I wiesz co ? Przekonałam się jaki naprawde jesteś..gdyby nie Liam ,dalej byś mnie okłamywał.Co może znudziłam ci się ? Może chciałeś spróbować jak jest zdradzać ? Chciałeś zobaczyc jak jest wbić komuś nóż w plecy ? Powiem ci coś...udało ci się -wyszłam z pokoju z płaczem.Zbiegłam na dół po schodach,ubrałam trampki i wybiegłam. Słyszałam tylko krzyki chłopaków.Wołali mnie.Nie przejmowałam się tym.Biegłam przed siebie.Nie wiem gdzie,ani po co.Po prostu biegłam.Chciałam się zabić ale nie byłam w stanie tego zrobić.Ja go nadal kochałam..jeśli bym odeszła on też by chciał do mnie dołonczyć.Usiadłam pod drzwem.Zaczęłam płakać...
~
Po jakimś czasie postanowiłam przemyśleć to jeszcze raz. Szłam ulicą i myslałam. Może..może on naprawde nie chciał ? Przecież ja go kocham..Może mu wybacze ? W końcu on mnie kocha. Nie wiem czy dobrze robie. Jeśli to sie powtórzy ? Nie mogę bez niego zyć..
Takie własnie pytania brzmiały w mojej głowie.Postanowiłam wrócic do domu.Mogą się martwić.A tego nie chcę.Mogą jeszcze policje wezwać.Doszłam pod duzy dom. Przystanęłam przed białym prostokątem.Widziałam przez okno jak chłopaki chodzą w te i wewte.Nacisnęłam niepwnie klamkę i weszłam bez szelestnie do domu. Zamknęłam cicho drzwi a gdy się odwróciłam chłopaki stali już za mną.Spuściłam głowę w dół.
-Możemy porozmawiać ? -skierowałam wzrok na Louisa.
Nic nie powiedział tylko poszedł na górę.Zrobiłam to samo. Doszłam do pokoju i zamknęłam drzwi.
-Przemyślałam to..
-Naprawdę ?
-Tak. Louis..ja cie kocham i nie mogłabym bez ciebie żyć..-zbliżył się do mnie i objął w pasie - ale jeśli jeszcze raz to się zdarzy to się wyprowadzam.
-Kochanie ! Dziękuję ci -pocałował mnie namiętnie. -kocham cię i nigdy więcej to się nie powtórzy. -powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Ja tez cie kocham Louis..


----------------------------------
Dobra.
Kto chce 6 cz ?
Ale taką krótszą troche.
Pisać w komentarzach :)







czwartek, 25 października 2012

Louis cz.4

Następnego dnia to samo.Nie mogłas sobie spokojnie pospać. W koncu mijały dni,tygodnie,miesiące..no i w koncu lata.
Pewnego wieczora byłaś sama w domu. Louis z chłopakami poszedł na próbę.Spoźniali się juz 3 godziny.Chwyciłas za telefon i zadzwoniłas do Liama.
-Halo ?
-LIAM! Gdzie wy jesteście ?!
-Ajj..na imprezie.Możesz wpaść jak chcesz.
-Jakiej imprezie ?! Mieliście tylko na próbie być ! -wydzierałam się przez słuchawke jak głupia.
-Dobra ! Nie denerwuj się.Wpadaj szybko.U Eda jest.
-Będe za 20 minut.-powiedziałam i rozłączyłam się.
Zaczęłam szukać ciuchów.Wybrałam prostą turkusową sukienkę i czarne szpilki.Umalowałam się lekko i wyszłam.Dotarłam po 5 minutach.Zapukałam do wielkich białych drzwi.Otworzył mi rudy chłopak z uroczym uśmiechem na twarzy.
-Hej [T.I] ! Wchodź ! świetnie wyglądasz -dał mi całusa w polika.
-Hej.Ty też niczego sobie ! Powiesz mi gdzie jest Louis ?
-Dzięki. On napewno jest na górze.-powiedział-przepraszam na chwilę.-oddalił się.
Gdy Ed odszedł powolnym krokiem poszłam na górę.W końcu dotarłam na górę.Z uśmiechem na twarzy omijałąm już prawie pijanych gości.Ale jednak uśmiech nie zniknął z mojej buzi.
Jednak to nie trwało długo.To co zobaczyłam było..nie umiem tego nazwać...szokujące.Przystanęłam na przeciwko bruneta i jakiejś blondynki.Nie zauwazyli mnie.Stałam i wpatrywałam się w nich.Do oczu napłynęły mi łzy.Jednak scierałam je.Nie odzywałam się.Kilku gosci stało za mną i również wpatrywało się w to.Nikt się nie odzywał.No i dobrze.Przynajmniej byli swiadkowie.Moja sukienka miała już czarne ślady po tuszu.Nadal mnie nie zauważał.Całował się z nią.Poprosiłam gosci którzy to widzieli ,żeby nie mówili mu że tu byłam i nie mówili nikomu o tym co się stało.Oczywiście się zgodzili.Zeszłam na dół.Ed zauważył mnie i ze zmartwioną miną podszedł do mnie.
-[T.I] co się stało ?
-Proszę nie pytaj..nie mów mu ze tu byłam.Prosze cię.Aha i powiedz chłopakom że nie dotarłam, dobrze ?
-Ale co mam im powiedzieć ..?
-Powiedz ze wolałam zostać w domu.-przytuliłam go i wyszłam z domu.Szłam powoli do domu.Na moje nieszczęście dotarłam do niego.Pchnęłam drzwi i weszłam do pustego domu.Rozebrałam szpilki i podreptałam do kuchni.Nastawiłam czajnik z wodą i poszłam na górę się przebrać.Ubrałam szare dresy i koszulkę Harrego.Usłyszałam gwizdek czajnika.Szybko poszłam na dół.Zalałam herbatę.Usiadłam razem z nią na kanapie w salonie.Włączyłam TV.Jak zwykle same plotki dotyczące nowej płyty chłopaków.Wspominałam,myślałam,płakałam..w końcu opakowanie po chusteczkach wylądowało bna ziemi.Otarłam łzy ręką.Zdecydowałam się zadzwonić do Liama i powiedzieć ,że nic mi nie jest.
-Halo ?Gdzie jesteś ?Martwie się.
-Ed ci nie mówił że nie przyszłam ?
-Mówił ale się martwię.Co się stało ?
-Słuchaj.Idź na górę i w lewo.Do końca korytarza.Zobaczysz mojego chłopaka.Jeśli tam jescze będzie.Ale nie mów nic ! Patrz na nich i milcz.Jakby cię tam nie było ,jasne ?
-Jasne.Do góry..-mówił przez słuchawkę-w lewo i do końca kory..-nie dokonczył.
-Milcz.Nic nie mów.
Jak mówiłam,tak się stało.Nic nie mówił.
-Teraz już wiesz ?-powiedziałam po chwili ciszy.
-Widzę..
-Nie mów mu że tam byłam.Nikomu nie mów.Nawet chłopakom.Proszę.
-Jasne.Już do ciebie idę.-powiedział i się rozłonczył.
W końcu przyszedł.Podbiegł do mnie i przytulił mocno.Cała zapłakana wtuliłam się w niego.
-Cii..jestem z tobą.
-Liam..on mnie zdradził! Co ty byś zrobił gdyby Danielle cie zdradziła ?
Nie odpowiedział mi tylko pocałował w czoło....

----------------------------
Narazie tyle. -,-
Nie udało się wiem.
Ale trudno..może wam się spodoba ?










środa, 24 października 2012

Louis cz.3

Nasz namiętny całus przerwało chrząknięcie.
-Ekhm..nie przeszkadzam?-usłyszałam głos Liama.
-Nie..nie..-powiedział Louis wpatrując mi się w oczy.-idziemy z [T.I] na spacer.Wrócimy wieczorem.-pociągnał mnie za ręke i prowadził spokojnie do drzwi.Ubrałam buty i razem za ręke wyszliśmy.
~
-Co ty dzisiaj taki wesoły ? -zapytałam zdziwiona.W koncu cały dzień chodził z bananem na twarzy.
-A tak tylko..bo jestem z tobą.-uśmiechnął się słodko.
-Ooo Lou.Kocham cię wiesz ?
-Wiem..ja ciebie też -pocałował mnie.
-Szkoda że już jutro będziemy musieli wracać do Londynu..
-Też nie chcę wracać.Ale trzeba..
-Możemy tu przyjechac za tydzień - objął mnie w pasie.-sami.
-Jak bedziesz grzeczny..-uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Przecież zawsze jestem grzeczny.
-Ehh..chodźmy do domu.Zmęczona jestem..
-Dobrze -wział mnie za ręke i poszliśmy powolnym krokiem do domu.
~
Słyszałam krzyki.Wesołe krzyki i czułam jak odbijam się od łóżka.
-WSTAWAJ KOCHANIE! SZKODA TAKIEGO DNIA !
-Louis..ja chce spać - schowałam głowe w poduszke.
-Kochanie..-zaczął łagodnie po czym zaczął skakac po łóżku.-WSTAWAJ !
-LOUIS !
-Dobra nie denerwuj się..
-Ehh..która godzina.?
-13.00..o sorki już 13.01. -zaśmiał się.
-Idź sobie..-uśmiechnęłam się.
-Jak dasz mi buziaka !
-Szantażysta! -wstałam i cmoknęłam go w polika.
-Co to było ?
-Buziak..
-Ale nie taki..-powiedział i wpił się w moje usta.Oderwał się odemnie -o taki.
-Głuptas jesteś !
-Ale twój..

---------------------------------------
JEJUUU...
PRZEPRASZAM WAS BARDZOBARDZOBARDZOBARDZO !
Ale nie mam jakoś weny..jeszcze raz przepraszam.
Jutro dalsza część :)






Zayn

Krople deszczu spływały po twoich policzkach a wraz z nimi twje łzy.Nie mogłas uwierzyć ,że właśnie straciłas osobę która ię urodziła.Umarła.Twój tata umarł na raka a twoja mam zginęła w wypadku samochodowym.Trzymałaś się przy życiu tylko dzięki twojej młodszej siostrze.Ona znosiła to gorzej.Wspierałaś ją nawet jak mama jeszcze żyła.A teraz? Teraz nie ma już nic.Tylko pusty dom w śroku Bradford.Myśląc o twoim życiu szłaś w deszczu do domu.Twoja siostra juz tam czekała.Mogła zostać sama bo miała 11 lat.Pośpiesznie szłaś gdy nagle poczułaś uderzenie.Upadłaś na mokrą ziemię.
-Oj przepraszm cię ! Nie zauważyłem cię.-zauważyłaś chłopaka.Gdy spojrzałaś w jeo oczy rozpłynęłaś się.Czekoladowe tęczówki i brunatne włosy.
-Nic się nie stało..powinnam uważać - powiedziałąś gdy otrząsnełaś się.
-Nie to ja powinienem uważać.Przepraszam jeszcze raz..-wyciągnął ręke byś mogła ją złapać i wstać.Złapałaś ją i podniosłaś się z ziemi.Miałaś mokrą plamę na tyłku.
-O nie ! Cała mokra...pięknie - powiedziałąś z sarkazmem.
-Przepraszam jeszcze raz..moze dasz się namówić na kawę ?-powiedział z iskierkami w oczach.
-Chciałabym ale..śpieszę się do domu.
-Napewno mama się martwi..?
-Nie..-łza pociekła po moim policzku.
-Dlaczego płaczesz? Coś zrobiłem ?-był zmartwiony.
-Nie..tylko moja mam umarła.Tydzień temu.Miała wypadek..-spuściłam wzrok.
-Przepraszam cię..nie wiedziałem.
-Nic się nie stało.-uśmiechnęłam się lekko.
-To..moze cię odprowadzę ?
-Jeśli chcesz.
-Będe krył twój tyłek - zaśmiał się.
-Spoko - zachichotałam
-Mam jeszcze jedno pytanie..jak masz na imię ?
-[T.I.] a ty ?
-Ładnie..Zayn jestem.-uśmiechnał się słodko.Ja odwzajemniłam tym samym.
Przez całą drogę Zayn doprowadzłam mnie do śmiechu.Opowiedział o swoim zespole.Poznałam go dobrze.On mnie też,dużo mówiłam o sobie. Ale niestety dobre zawsze się kończy..niestety zblizaliśmy się do mojego domu.
-To tu.-pokazałam na dom.
-Szkoda..
-Może das mi swój numer i się spodkamy ?-zapytałam.
-Jasne.-wyciągnęłam telefon ,a on zaczął dyktować mi po kolei cyferki.Ja również mu je podałam.
Gdy chciałam wejśc do domu on pociągnał mnie za nadgarstek i przyciagnał do siebie.Stykaliśmy się nosem, po czym pocałował mnie słodko.- przepraszam..
-Nic się nie stało-wzięłam jego twarz w dłonie i odwzajemniłam pocałunek.Czułam ciepło wypełniajace mnie od środka.Uśmiechnął się podczas pocałunku.W koncu po jakimś czsie oderwaliśmy się od siebie.
-Może wejdziesz? -zaproponowałam.
-Nie dzięki.Mam próbę.I tak juz jestem spóźniony -spojrzał na zegarek.
-Czemu nic nie mówiłeś ?
-Chciałem być z tobą -uśmiechnał się.
-Dobra leć już bo nie dotrzesz.-przeczesałam jego włosy.
-Dobra.Zadzwonie po próbie.Pa- musnał moje wargi po czym zniknął za rogiem.

Potem nasz miłość kwitnęła coraz bardziej.Pomagał mi w trudnych chwilach.Może to było przeznaczenie ?
A może tylio przypadek ? No nic.Dziekuję Bogu ze sprowadził na mnie takiego wspaniałego chłopaka...

-------------------
Taki krótki ale jest :) 
Dzisiaj wieczorem dalsz część o Lou :D