środa, 19 czerwca 2013

Larry

17.06.2007 rok.

Siedziałem oparty o ścianę przy klasie. W uszach rozbrzmiewała muzyka której nawet nie znałem. Westchnąłem słysząc stłumiony dźwięk dzwonka na lekcje. Wstałem od razu chwytając torbę. Cała klasa weszła do środka, w tym ja na końcu. Popędziłem przez pół klasy by naleźć się koło ławki przy ścianie. Wyciągnąłem książki do Chemii i rzuciłem plecak w kąt.
Przymknąłem oczy z zanudzenia. Gdy nagle nauczycielka odezwała się.
-Kochani, to jest was nowy kolega, Louis Tomlinson. - mówiła ciepło. Otworzyłem oczy nie dowierzając. Odruchowo przetarłem oczy po czym jeszcze raz spojrzałem na chłopaka. A zarazem przyjaciela. - Louis miał problemy szkolne przez co przeniósł się do nowej szkoły i młodszej klasy. - w tym momencie szatyn spuścił wzrok. Wiedziałem że nie było mu łatwo.
-Cześć. - wymamrotał cicho machając klasie. Przeskakiwał po wszystkich uczniach i w końcu zauważył mnie. Widać było że też jest zaskoczony. Uśmiechnął się szeroko i pomachał mi z większym entuzjazmem. Poklepałem miejsce koło mnie. Lou od razu ruszył w moją stronę, po czym przysiadł na krześle tuż przy mnie.
-Stary co ty tu robisz?! - mówiłem szeptem szczerząc się.
-Ymm.. nie przeszedłem do następnej.. już drugi raz. - prychnął cicho. - ale nadrobię to.
-Mam nadzieję. - mrugnąłem.

10.12.2008 rok.

-Lou! - krzyknąłem widząc siedzącego chłopaka na ławce. Odwrócił się do mnie i pomachał mi. Podbiegłem do niego i usiadłem przy nim. - to co chciałeś?
-Musimy pogadać. - mówił.
-Aaa... chcesz pożyczyć kasę? Spisać zadanie? - pytałem.
-Nie, Harreh. - schował twarz w dłonie. - tym razem to coś innego.
-Ym.. a no tak! Za niedługo masz swoją sweet szesnastkę. Bez obawy mam już prezent - puściłem mu oczko.
-Nie Harry. - podniósł lekko głos.
-To o co chodzi? - zadziwiłem się.
-Muszę wyjechać. - szepnął nawet na mnie nie patrząc. - na dłużej.
-Ale będziesz mnie odwiedzać? - pytałem.
-Harry.. - westchnął i wtedy pierwszy raz na mnie spojrzał. - to nie takie łatwe..
Westchnąłem i poprawiłem moje loczki. Oderwałem wzrok od mojego przyjaciela i spojrzałem w dal. Louis chciał złapał mnie za rękę ale w odpowiednim momencie odsunąłem się na bezpieczna odległość. Spojrzałem na swój nadgarstek gdzie wisiała bransoletka z muliny którą dostałem na urodziny od Louis'a. Szarpnąłem za nią, a ona spadła z mojej ręki. na udo. Rzuciłem nią w chłopaka i podniosłem się z ławki.
-Tak po prostu mnie zostawiasz? Po prawie czternastu latach przyjaźni? - mówiłem przez łzy. - straszny dupek z ciebie.
-Harreh... - wyszeptał.
-Nie nazywaj mnie tak. - spuściłem wzrok i ponownie przeczesałem loczki.
-To też dla mnie trudne. - mamrotał.
Ja spojrzałem na niego ostatni raz by zapamiętać rysy jego twarzy. W sumie co ja robię? Nie chcę go pamiętać. Odwróciłem się na pięcie, po czym zacząłem zmierzać ku mojego domu.
Nie chciałem płakać. Ale łzy lały mi się strumieniami, a ludzie na ulicy patrzyli na mnie dziwnie. Chociaż miałem tylko 14 lat, wyglądałem jakbym miał 16.
Zacząłem biec przed siebie. Łzy zamazywały wszystko, a nogi plątały się.
Wpadłem do domu gorzko łkając. Matka i Gemma od razu weszły do holu słysząc mój płacz. Spojrzały na siebie po czym podeszły do mnie.
-Kochanie..
-Zostawcie mnie! - krzyknąłem na nie. Po raz pierwszy odkąd się urodziłem podniosłem głos na matkę i siostrę. Plącząc się i potykając pobiegłem na górę i zamknąłem się w pokoju. Opadłem na łóżko nie mogąc zapomnieć o chłopaku.
Płakałem długo. Ale zorientowałem się, że tak na prawdę nie powinienem. Chociaż znaliśmy się i przyjaźniliśmy od urodzenia, to wiedziałem, że kiedyś to nastąpi. Kochałem go, nie jak przyjaciela. Ale jak chłopaka. Wiem, że to dziwne, ale miłość nie wybiera..

~
1.06.2010 rok.

Poprawiłem loczki i założyłem mój kremowy szal na szyję. Matka spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko.
-Na pewno przejdziesz, wierzę w ciebie! - przycisnęła mnie do siebie. - a teraz idź.
Z uśmiechem wszedłem na scenę. Tłum dziewczyn z prawego kąta sali zapiszczało, a ja zachichotałem. Stanąłem na krzyżyku przy mikrofonie nadal szczerząc się.
-Witaj! Jak ci na imię? - jeden z jurorów zapytał.
-Jestem Harry Styles. - przeszedłem wzrokiem cały tłum ludzi.
-Ile masz lat?
-Szesnaście.
-A co nam zaśpiewasz? - kobieta w czarnych włosach uśmiechnęła się.
-Stevie Wonder - Isn't she lovely. - powiedziałem a kobieta uśmiechnęła się.
-Isn't she lovely
Isn't she wonderfull
Isn't she precious
Less than one minute old
I never thought thought love we'd be
Makong one as lovely as she 
But isn't she lovely made from love..  - zaśpiewałem jedną zwrotkę a widownia zaczęła klaskać i krzyczeć.
-To było niesamowite.. - mężczyzna, zapewne rada jurorów odezwał się. - myślę że wszyscy są na tak?
-Pewnie - powiedzieli z uśmiechem.
-O mój Boże. - zachichotałem - dziękuję! - krzyknąłem do niech schodząc ze sceny. Gdy już nie było mnie widać rzuciłem się na matkę i siostrę. Uroniłem łzę uświadamiając sobie że przeszedłem do następnego etapu.

1.07.2010 rok.

Rozmawiałem właśnie z moim kolegom; Niallem przed kolejnym etapem, gdy nagle zobaczyłem coś co mnie zwaliło z nóg.
-Ym.. Niall. Może pójdziemy gdzie indziej? Strasznie tu duszno. - chciałem jak najszybciej wyjść z pomieszczenia by nie natrafić na chłopaka. Tak, Louisa Tomlinsona.
-Coś się stało? - odwrócił się gdy zobaczył że patrzę mu za plecy. - to jest Louis. Bardzo miły gość.
-Proszę, bardzo tu duszno. - nalegałem.
-Może was przedstawię? - zignorował moje pytanie. - zaprzyjaźnilibyście się.
-Niall. Proszę. - mówiłem przez zęby gdy szatyn zaczął zbliżać się w naszą stronę. Niestety Blondyn nawet nie ruszył z miejsca, a chłopak dotarł do nas.
-H-harry? - zapytał dukając.
-Niall, chodźmy. - mruknąłem do blondyna nawet nie patrząc na mojego byłego przyjaciela.
-To wy się znacie? - zapytał.
-Niestety. - szepnąłem jak najmniej słyszalnie.
-Harry! - złapał mnie za łokieć. -Harry! - powtórzył moje imię gdy wyrwałem się z jego uścisku.
-Czego?! - podniosłem głos.
-Posłuchaj.. - szepnął.
-Chcesz mi opowiedzieć jak miałeś wspaniałe życie gdy zostawiłeś mnie samego?! A może chcesz kolejny raz spieprzyć mi życie? Louis, byłeś moim jedynym przyjacielem, a ty tak po prostu odszedłeś!
Oczy wszystkich skierowały się na mnie. Nie przejąłem się tym, ale ściszyłem głos.
-Harreh.. - wypowiedział moje imię szeptem. - to nie tak. Przepraszam..
-Myślisz że to wystarczy? - syknąłem.- stłucz talerz i powiedz "przepraszam". Jak myślisz pozbiera się? - milczał. - no właśnie.
-Wyjechałem bo nie chciałem Cię stracić.
-A myślisz że nie straciłeś właśnie wyjeżdżając? - zapytałem. - dlaczego nie chciałeś mnie zranić? Przecież mówiliśmy sobie wszystko..
Chłopak podszedł do mnie i przytulił mocno.
-Bo Cię kocham, Harreh.. - wyszeptał mi do ucha. - nie jak przyjaciela.
-Ja ciebie też. - również wyszeptałem i zamknąłem go w uścisku.

--
Hahah, kolejny Larry.
Podoba się?

niedziela, 16 czerwca 2013

Harry

Chwyciłem za mój czarny kapelusz i ułożyłem go sobie na włosach. Spojrzałem w lustro poprawiając wystające na wszystkie strony loczki i sprawdziłem czy nie jestem gdzieś brudny. Mój telefon włożyłem do kiszeni, a na nos włożyłem carne Ray Ben'y. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z domu trzaskając cicho drzwiami. Zakluczyłem je, po czym schowałem klucz w doniczce.

Ubrałam czarną podkoszulkę i niebieskie szorty oraz moje nowe Vansy, które dostałam na urodziny od mamy. Moje białe Ray-Ben'y siedziały na nosie, gdy poprawiałam rudawą kitkę. Uśmiechnęłam się do odbicia w lustrze i chwyciłam iPod'a z marmurowego blatu. Na moim ramieniu zawiesiłam czarną torbę. Wyszłam z domu i zakluczyłam drzwi. 

Spacerowym krokiem szedłem przez park. W lewej ręce trzymałem mój telefon i próbowałem nadążyć z odpisywaniem na esemesy. Niall, Zayn, Lou i Li wysyłali teraz mi najmniej wiadomości, a najwięcej styliści, menagerowie i ochroniarze. Mógłbym przysiąc, że oddałbym wszystko żeby mieć co najmniej pół godziny spokoju.

Usiadłam na ławce w parku sprawdzając wiadomości. Pustka. Nie zwlekając włączyłam muzykę i odchyliłam lekko głowę. Czułam przyjemny wiatr tulący moją twarz. Uśmiechnęłam się do siebie przymykając oczy. Promienie słońca ogrzewały moje ciało, tak że małe kropelki potu powoli zaczęły spływać z mojego czoła. Irytowało mnie to, jednak nic nie powinno zepsuć mi tak pięknego dnia. 

Usiadłem na ławce nadal odpisując na wiadomości. Powoli zaczynało mnie to denerwować , więc wyłączyłem komórkę i schowałem ją do kieszeni. Wiem, że będę mieć przechlapane, jednak pozwolę sobie na minimum pięć minut spokoju.
Spojrzałem przed siebie. Ujrzałem dziewczynę o rudych włosach i wspaniałej urodzie. Na chwilę straciłem rozum i zapatrzyłem się na nią. Ściągnęła okulary i zauważyła mnie. Uśmiechnęła się gdy zobaczyła że na nią patrzę. Lekko pomachała mi, po czym wstała i odeszła. Wlepiałem ślepia w ławkę która pozostała pusta i zorientowałem się że jej nie ma.

Zaśmiałam się wspominając sytuację sprzed chwili. Jeszcze nie miałam w życiu takiej sytuacji, że ktoś wgapiał się we mnie. Ale z drugiej strony to miłe, że ktoś zwraca na mnie uwagę. A może to dlatego że jestem brudna? Odruchowo sprawdziłam swój strój z tyłu i z przodu. A może mam szopę na głowie? Poprawiłam włosy w szybie obok mnie. Albo coś zrobiłam co go zdziwiło? Nie przypominam sobie.. 
Weszłam do kawiarenki, od razu kierując się do lady. Dziewczyna z miłym uśmiechem podeszła do mnie. Zamówiłam Latte Vanilia Poprosiła abym usiadła przy stoliku i poczekała. 

Wszedłem do kawiarni. Nie zwracając uwagi na nic podszedłem do lady i zamówiłem gorącą Latte. Wyciągnąłem pieniądze i położyłem na marmurze lekko uśmiechając się. Usiadłem przy stoliku pod oknem. Miałem widok na całą Oxford Street.
Podniosłem mój kapelusz i przeczesałem włosy po czym nakrycie głowy znowu pojawiło się na moich włosach. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Przyjrzałem się wszystkim, ale w tłumie ludzi ujrzałem znajomą twarz. To ona. Znów się zaciąłem. Wpatrywałem się w jej piegowatą twarz, i dopiero teraz dostrzegłem, że jej oczy są ciemnobrązowe. Zdjąłem okulary aby lepiej ją obejrzeć, lecz przerwała mi chwilę kelnerka z kawą. Podziękowałem jej nie patrząc na nią. Dziewczyna także dostała kawę. Jej uśmiech był piękny.

Podziękowałam za kawę szczerym uśmiechem. Upiłam łyk rozglądając się po kawiarni. Chłopak o loczkowatych włosach przykuł moją uwagę. To on. Nie miał okularów więc mogłam mu się bardziej przyjrzeć. Przez chwilę patrzeliśmy sobie w oczy, lekko uśmiechając się. Odwróciłam wzrok i dopiłam kawę. Pieniądze zostawiłam na stoliczku. Chwyciłam torbę i wstałam z miejsca. Opuściłam miejsce. Ktoś zadzwonił gdy szłam przez ulicę. Nie patrząc na telefon odebrałam. To Liam! Zaproponował mi imprezę u niego w domu. Od razu się zgodziłam, lecz miałam tylko godzinę na przygotowanie się. Popędziłam do domu. 

Włączyłem telefon i od razy ukazało mi się pięćdziesiąt wiadomości i trzy nieodebrane połączenia. Wśród połączeń był Liam. Przynajmniej do niego oddzwonię.
Ugh, znowu impreza. Nie mam ochoty iść, ale nie chce zrobić przykrości mojemu przyjacielowi. Zgodziłem się, po czym wróciłem do domu.
Po niecałych trzydziestu minutach miałem na sobie granatową koszulę w białe serca i czarne rurki. Na nogach czarne buty, a włosy były w nieładzie - jak zawsze. Spojrzałem w lustro poprawiając czuprynę i wyszedłem z domu.

Czarna sukienka znalazła się na moim ciele. Do tego założyłam granatowe szpilki i tego samego koloru żakiet. Kręcone włosy pozostawiłam rozpuszczone. Przejechałam tuszem po rzęsach, po czym przejechałam usta różowym błyszczykiem. Jeszcze tylko małe poprawki z włosami i wyszłam z domu. 

Rudowłosa weszła do dużego domu i od razu rzucił jej się w oczy Loczek. On też ją zauważył i podszedł do niej razem z Liam'em. Przywitała się z szatynem całusem w policzek, a Loczkowi podała rękę. 
-Jestem Harry. - odezwał się szeroko uśmiechając.
-Jestem [T.I]. - również uśmiechnęła się. 
Stali na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy. Ich ręce były złączone, a serca biły szybciej niż to dozwolone. [T.I] dostała motylów w brzuchu, za to Harry nie umiał wyjąkać nic sensownego. 

Co to za uczucie? 
To miłość.


-

To pierwszy takie imagin... jak wam się podoba?

sobota, 8 czerwca 2013

Lou

-Masz kogoś na oku? - moja przyjaciółka zapytała, idąc środkiem korytarza.
-Może.. - uśmiechnęłam się lekko patrząc w ziemię. 
-Kto?! - klasnęła w dłonie i chwyciła moje ramiona. Zaśmiałam się powoli czerwieniejąc. 
-Lou. - mruknęłam cicho, tak aby nikt nie słyszał. - ale nie mów nikomu. Proszę. 
-Nie martw się. - położyła swój wskazując palec na swoich ustach i puściła mi oczko. 

-

-[T.I]! Haha, na prawdę się we mnie zakochałaś?! - mówił głośno śmiejąc się donośnie. 
-Co? Co ci przyszło na myśl? - zrobiłam dziwną minę. 
-Mam pewne źródła.. - chytrze się uśmiechnął. - między innymi twoją psiapisółę.
-Louis, ja.. 
-Nie tłumacz się. - zachichotał - i tak nie masz szans. Pff..
Odwrócił się na pięcie i razem ze swoimi kolegami odszedł w przeciwną stronę. Ja stałam wryta, nogi pode mną się uginały, a łzy zamazywały obraz przed oczami. 
Wszyscy wokół mnie zaczęli się głośno naśmiewać z moich uczuć. Łzy powoli spływały z moich policzków. Jak najprędzej wybiegłam ze szkoły, by nie rozryczeć się jeszcze głośniej. 
Przysiadłam pod małym murkiem głośno łkając. Przypomniałam sobie że w torbie mam paczkę leków przeciwbólowych. Sięgnęłam po nie chwilę kręcąc w dłoni. Lewą ręką starłam łzy, a po chwili tabletki były już w moich ustach. 
Sięgnęłam po wodę do mojej torby. Upiłam kilka łyków, równocześnie połykając pastylki. 
-Będzie dobrze. - szepnęłam powoli odpływając. 

Dlaczego się śmiał? Dlaczego z przyjaciela zmienił się we wroga? 
Teraz [T.I] się nie dowie. Już za późno, za późno na jakiekolwiek słowo, wyjaśnienie. 

Przyjemny ból.
Ciemność. 
Śmierć. 
Spełnienie.
Odpoczynek od problemów.
Wieczny odpoczynek.. 

-

Macie taki krótki, so sorry, 

sobota, 18 maja 2013

Zayn

Przepraszam że znowu Zayn ale mam wenę ;D

-

Wysiadłem z mojego sportowego samochodu i ściągnąłem czarny kask. Wciągnąłem powietrze i spojrzałem w przód. Stał tam czarny samochód, piękny. Wpatrywałem się w niego dopóki nie wysiadła z niego dziewczyna. Jej długie, opalone nogi na czarnych szpilkach dotknęły żwirowej ziemi. Wstała. Miała na sobie krótkie, jeansowe spodenki i czarny top nie zakrywający nawet pępka. Jej ramiona okrywała czarna, skórzana kurtka tej samej długości co top, a na głowie widniał kask. Uniosła ręce i ściągnęła go ukazując swoją twarz. Mogłem dostrzec jej orzechowe oczy i lekkie rumieńce na policzkach. Jak zwykle miała pomalowane rzęsy i różowy błyszczyk na  jej słodkich ustach. Na sama myśl od razu bym ją pocałował. Brązowe proste włosy opadały na jej ramiona.[T.I] zatrzasnęła drzwi i zobaczyła mnie. Lekko uśmiechnęła się i pomachała mi. Odwzajemniłem czyn i również zatrzasnąłem drzwi. Zaczęła zmierzać ku mnie. Po chwili stała przede mną , a ja ją przytuliłem.
-Cześć kochanie. - pocałowała mnie.
-Cześć słońce. - odwzajemniłem pocałunek po czym puściłem ją.
-Masz ochotę na trochę zabawy ? - zapytała z chytrym uśmieszkiem.
-Zawsze. - również wyszczerzyłem ząbki. Śledziłem wzrokiem, aż doszła do samochodu, po czym zam usiadłem za kierownicą. Włożyłem kluczyk w stacyjkę i zapaliłem samochód, a za chwilę wcisnąłem gaz, by silnik wydał głośny dźwięk, który tak kochałem. Uśmiechnąłem się słysząc odgłos. Założyłem kask i podjechałem do auta [T.I]. Naciskała pedał gazu ubierając kask.
-Kto pierwszy ten lepszy. - zachichotała i z prędkością światła odjechała a ja zaraz za nią. Powoli zaczynałem doganiać dziewczynę, ale ona zauważyła to. Jej szybkość zwiększała się, myślę że nawet do 200 km/h. Uśmiechnąłem się i dodałem gazu. Jechałem zaraz obok niej. Nagle gwałtownie zahamowała robiąc 360-tkę. Poszedłem w jej ślady i zrobiłem to samo. Po zatrzymaniu się szybko wyszedłem z auta, by pójść do [T.I]. Opierała się o samochód paląc papierosa.
-Dobra jesteś. - wymruczałem jej do ucha.
-Nauczyłam się od zawodowca. - słodziła mi uśmiechając się szeroko. Lekko cmoknęła mnie w usta po czym rzuciła pozostałość po fajce na ziemię i przydepnęła ją. Objąłem ją w talii, złączając nasze usta.
-Wiesz, że cię kocham ? - zapytała po chwili ciszy.
-Wiem, ja ciebie też. - przytuliłem ją. - to już ponad dwa lata.
-Bardzo szybko minęło. - ponownie oparła się o samochód. Przystanąłem koło niej złączając nasze palce.

-

Razem z dziewczyną weszliśmy do naszego wspólnego domu. Wpuściłem ją pierwszą i zatrzasnąłem drzwi wejściowe. Zdjęła swoje długie, czarne szpilki po czym podreptała na gołych stopach do kuchni.
-Kolacja? - zapytała wyciągając coś z lodówki.
-Jeszcze pytasz. - poszedłem za nią śledząc jej każdy ruch. Kusząco machała biodrami przy tym podśpiewując. Nie mogłem wytrzymać więc położyłem moje dłonie na jej biodrach i ustami zacząłem muskać jej szyję. Ta słodko zachichotała i ściągnęła moje dłonie z jej ciała.
-Rozpraszasz mnie, Zayn. - powiedziała nie odrywając się od czynności gotowania.
-Mam na ciebie chrapkę. - wymruczałem znów tuląc ją od tyłu. - dużą.
-Później, kochanie. - odwróciła się i puściła mi oczko po czym podała talerz z kanapkami. - masz ochotę obejrzeć film?
-Pewnie. - uśmiechnąłem się. - dziękuję.
Cmoknąłem ją w usta w podziękowaniach za kanapki i skierowałem się do salonu, razem z dziewczyną. Usiadłem na kanapie, a [T.I] postanowiła poszukać czegoś na półkach. Przy tym schylała się ukazując jej zgrabne biodra i pośladki. Miałem ochotę wszystko olać i rzucić się na nią.
-Nie rób tak kochanie. - szepnąłem. - to mnie rozprasza.
-Jedz a nie gadaj. Potem będziesz marudził, że głodny jesteś. - przewróciła oczami wkładając płytkę z filmem do DVD.  Zaśmiałem się razem z nią. Usiadła koło mnie na kanapie dając swoje długie nogi na moje kolana. Odłożyłem talerz i wziąłem jej stopy do rąk. Zacząłem przejeżdżać opuszkami palców od jej kostki do paluszków. Odprężyła się i odchyliła głowę do tyłu. Ścisnąłem jej stopy delikatnie masując. Rękoma podjeżdżałem oraz wyżej aż dotarłem do ud.
-Zayn, nie. - powiedziała stanowczo - później.
-Ale..
-Zayn. - przerwała mi i zrzuciła swoje nogi na ziemię zakładając jedną na drugą. Oparła się o moje ramie i splotła nasze palce.
-A buziaka dasz? - zapytałem po chwili, a ta wybuchła śmiechem. Nachyliła się i złożyła na moich ustach gorący pocałunek.


-

No i jak?
















środa, 15 maja 2013

Niall

Otwarłam oczy i zobaczyłam nad sobą uśmiechniętą twarz blondyna. Odwzajemniłam uśmiech, a ten pocałował mnie krótko, ale namiętnie.
-Dzień dobry. - szepnął składając na moich ustach delikatne pocałunki.
-Cześć. - złączyłam nasze nosy patrząc mu w oczy.
-Jak się spało? - zapytał poruszając brwiami.
-Nie spałam prawie w ogóle. - przewróciłam oczami a ten zachichotał.
-Ja też. - pocałował mnie w czoło - wiesz, że właśnie tak sobie wyobrażałem naszą poprzednią noc?
-Ja sobie wyobrażałam trochę inaczej, ale ta była o wiele lepsza. - uśmiechnęłam się.
-Co powiesz na śniadanko? - zapytał.
-Chętnie - przytuliłam go. - ale nie zdemoluj kuchni, tak jak wtedy gdy robiłeś obiad.
-Postaram się. - zaśmiał się i zniknął na ścianą. Ja wstałam i podreptałam do łazienki. Ubrałam czerwoną bokserkę i krótkie jeansowe spodenki. Zeszłam na dół do kuchni gdzie był blondyn. Przytuliłam się od tyłu do jego nagich pleców, zaciągając się jego zapachem.
-Mmm.. jak ładnie pachnie. - stanęłam na palcach i zza jego pleców wyjrzałam na patelnie, na której właśnie mieszał jajecznicę.
-Gotowe - odezwał się nagle po czym wyciągnął dwa talerze i nałożył na nie danie. Podał mi jeden talerzy i skradł całusa. Ja zachichotałam i usiadłam przy stole, na przeciwko Blondyna.
-Smacznego. - powiedział biorąc widelec do prawej dłoni.
-Smacznego. - powtórzyłam robiąc to samo.


Usiadłam okrakiem na chłopaka i wtuliłam się w jego tors. Ten pocałował mnie w czoło i pogłaskał po włosach. Zaczął zjeżdżać coraz niżej, aż dotarł do mojej talii. Podniosłam głowę i wpiłam się w usta blondyna. Wplotłam palce w jego włosy, a ten uśmiechnął się przez pocałunek. Przygryzł moją wargę, nie pozwalając mi kończyć pocałunku, więc ponownie zatopiłam się w jego ustach. Oboje mieliśmy przymknięte oczy, a on trzymał mnie mocno bym nie oderwała się od niego. Pocałunki stawały się coraz zachłanniejsze.
-Kocham cię, [T.I] - wyszeptał mi do ust a ja uśmiechnęłam się.
-Ja ciebie bardziej - również wyszeptałam odczepiając się od chłopaka. Tym razem pozwolił mi odsunąć się, ale co chwilę łapał zębami moją dolną wargę. Ja chichotałam za każdym razem gdy tak robił.
-Jesteś taka słodka. - wymruczał mi do ucha.
-Ty słodszy, jesteś moim misiem. - przytuliłam go mocno.
-Którego bardzo kochasz. - pocałował mnie w czoło.
-Najbardziej na świecie.

-

-Wiem, że kocham cię z całego serca. Już jesteśmy dwa lata, zrozumiałem że muszę to zrobić - chłopak uklęknął i wyciągnął z marynarki małe pudełeczko - zrobisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?
W restauracji nastąpiła grobowa cisza. Wszyscy dookoła patrzeli na mnie wyczekując odpowiedzi.
-Tak - szepnęłam a ten wstał i pocałował czule. Nałożył mi na palec pierścionek, a ludzie zaczęli gwizdać i klaskać. Łzy zaczęły spływać mi strumieniami po policzkach. Ten przytulił mnie mocno i ponownie posmakowałam jego ust.
-Niall? - spojrzałam na niego.
-Tak? - uśmiechnął się.
-Jestem w ciąży. - wyszczerzyłam się a ten zrobił to samo i podniósł mnie po czym okręcił dookoła siebie.
-Kocham cię. - wyszeptał składając pocałunek na moim czole.

-

no.
















poniedziałek, 13 maja 2013

Zayn

Skończyłam malowanie paznokci u prawej ręki. Uśmiechnęłam się widząc wzorki na kolorach. Wzięłam swoją komórkę i uwieczniłam to zdjęciem. Gdy miałam zabierać się za drugą rękę oczy Zayna otwarły się. Najpierw uśmiechnął się do mnie słodko, lecz gdy zobaczył swoje paznokcie wyrwał rękę z mojej dłoni.
-Cholera ! Coś ty zrobiła? - krzyknął oglądając nerwowo swoją rękę
-Nie podoba ci się? - uśmiechnęłam się - Bardzo się starałam.
-Pożałujesz. - spojrzał na mnie, a ja zaczęłam uciekać po schodach do góry. Ten dogonił mnie i złapał od tyłu. - jaką karę ci dać?
-Zostaw mnie! - krzyczałam śmiejąc się razem a Mulatem. Jego goły tors dotykał mojego ciała, a mnie przechodziły ciarki. 
-Już wiem. - uśmiechnął się złowieszczo biorąc mnie na ręce i kierując się do ogrodu. Domyśliłam się co chce zrobić i zaczęłam piszczeć. 
-Zayn ani się waż ! - krzyczałam. - wyprowadzę się ! 
-Grozisz mi? - zaśmiał się, a ja kiwnęłam głową obrażona. - nie pozwolę ci ! 
-Ucieknę w nocy. - powiedziałam pewnie, a ten postawił mnie na ziemi. - dziękuję. 
-Jesteś najokropniejszą, najwredniejszą dziewczyną jaką znam, ale i tak cię kocham. - chłopak nachylił się aby mnie pocałować, ale ja odwróciłam się, przez co trafił w policzek.
-Idź sobie, obraziłeś mnie. - powiedziałam z udawanym obrażeniem. Ten uśmiechnął się i przyciągnął mnie do siebie, jednak ja wyrwałam się i popędziłam do domu. 
-Tak? Dobra, obrażaj się. Jak będziesz coś chciała to nie przychodź do mnie. - powiedział lekko uśmiechając się. 
-Nie będę musiała! Dam sobie radę. - odkrzyknęłam.

-

-Zayn, skarbie.. - weszłam do naszej sypialni gdzie leżał Mulat. - pomożesz mi? 
Milczał jak grób wpatrując się w telewizor. Westchnęłam i podeszłam do niego. Usiadłam przy nim i złapałam za dłoń. Wyrwał ją nie spuszczając wzroku od ekranu. Wstałam i podeszłam do telewizora, po czym wyłączyłam go. Ten spojrzał na mnie złym wzrokiem i wstał z łóżka. 
-Zayn, posłuchaj mnie ! - krzyknęłam a ten odwrócił się. 
-Hm? - mruknął zakładając ręce na klatkę piersiową. 
-Kran się zepsuł. - powiedziałam.
-Trzeba było go nie psuć. - prychnął omijając mnie. 
-No przepraszam.. - powiedziałam goniąc go po korytarzu. - słyszysz? Przepraszam.
-Powiedziałaś że dasz sobie radę. Więc.. - kiwnął ramionami, schodząc po schodach. 
-Ale nie dam. Bo tylko ty umiesz naprawić usterki i jesteś taki kochany, silny.. - próbowałam się podlizać, lecz ten to zignorował. Podbiegłam do niego i przytuliłam od tyłu. Prześlizgnęłam się pod jego ramieniem i zaraz po tym byłam z przodu. Uśmiechnęłam się do niego słodko. Stanęłam na palcach by pocałować jego usta, ale tak jak ja wcześniej odsunął się. -Jesteś pewny, że chcesz tego? 
-Czego? - popatrzał na mnie zdziwiony. Ja pociągnęłam go za pasek jego ciemnych rurek i skierowałam się do naszej sypialni. Dosłownie rzuciłam go na łóżko przy okazji odpinając jego spodnie. Zdziwiony podparł się na łokciach. Usiadłam koło niego i ściągnęłam mu spodnie. Rzuciłam je gdzieś w kąt patrząc w jego oczy. 
-Nadal jesteś pewny? - zapytałam cicho. 
-Tak. Co, chcesz mi dać karę pieprząc się ze mną? - zapytał roześmiany. Ja prychnęłam kręcąc przecząco głową. 
-Nie, nie.. - dotknęłam jego męskości przez materiał bokserek i ścisnęłam mocno. Wciągnął powietrze wstrzymując je dość długo. Po chwili wypuścił je głośno. Zaśmiałam się i zaczęłam ściskać i masować go. Po niedługim czasie, jego przyjaciel stał na baczność. Z uśmiechem popatrzałam na Mulata. 
-O nie.. nie rób mi tego. - w końcu domyślił się, a gdy chciał uciec złapałam za jego oba nadgarstki i przyciągnęłam do rurek przyczepionych do łóżka, po czym spięłam je kajdankami. 
-Za późno. - zachichotałam i poruszając się jak kot usiadłam na niego okrakiem. - mmm.. mamy tu dzisiaj niezły kąsek.
-Proszę, [T.I]. Nie rób tak, proszę. - błagał, a ja zignorowałam to i zaczęłam muskać jego tors oraz szyję, aż w końcu dotarłam do ust. Zeszłam z jego nabrzmiałego członka i powoli ściągnęłam bokserki chłopaka.
-Kochanie, proszę. Zrobię wszystko, ale nie rób mi tego. - prosił, ciężko oddychając.
-Nie ma odwrotu. Mówiłam. - uśmiechnęłam się ponownie go całując. Spojrzałam na jego męskość i wzięłam go w obie dłonie. Powoli zaczęłam poruszać rękoma, po chwili biorąc go do buzi. Chłopak oddychał ciężko, gdy w pewnym momencie puściłam go i założyłam mu bokserki.
-Nie, proszę.. nie przestawaj. - prosił.
-Więcej nie będzie. Nie chce mi się cie męczyć, chociaż sprawia mi to dużą przyjemność.
-[T.I. Zdrobnienie], proszę. - błagał wijąc się na łóżku.
Rozpięłam kajdanki, a ten rzucił się na mnie. Zachichotałam gdy zaczął mnie całować.
-Kocham cię. - położył się koło mnie i spojrzał w oczy.
-.. męczyć. - wybuchłam śmiechem a ten zrobił krzywą minę. - ja ciebie też.
-Nie torturuj mnie już więcej, bo doznaję szaleństwa. - mruknął złączając nasze nosy.
-Doznasz szaleństwa w nocy - zaśmiałam się całując go. 




-
No. I jak? 

środa, 8 maja 2013

Larry

-Co to do cholery jest !? - moja dziewczyna krzyknęła rzucając przed mój nos mesę zdjęć z Lou i mną w roli głównej. Zmarszczyłem brwi i wziąłem do ręki jedno z fotografii gdzie przytulałem się do szatyna.
-Zdjęcie - powiedziałem patrząc na brunetkę. - nie mogę przytulić przyjaciela?
-Możesz, ale patrz na to. - powiedziała jeszcze głośniej pokazując mi zdjęcie jak całuję prosto w usta Louisa. - co to?!
-Fotoszop. - odpowiedziałem obojętnie wracając do poprzedniej czynności.
-Doprawdy ?! - krzyknęła, a jej głos zadrżał - a to nagranie to co ?!
Spojrzałem na filmik w telefonie dziewczyny, który przedstawiał mnie całującego chłopaka.
-I co teraz powiesz !? Zatkało?! - z jej policzków zaczęły spływać łzy, po chwili wyszła z mojej sypialni trzaskając drzwiami. Ze zdziwieniem i poczuciem winy, że zraniłem dziewczynę, siedziałem w pokoju i patrzałem w okno. Po dobrych godzinach  wstałem z łóżka i poszedłem na dół gdzie siedziała zrozpaczona dziewczyna. Kucnąłem na przeciwko niej i chwyciłem lekko za nadgarstki.
-Nie chciałem cię skrzywdzić, ale coś mnie do niego ciągnie. Nie czuje się jak jego przyjaciel, tylko ktoś więcej. Na prawdę kocham cię, ale jako przyjaciółkę, siostrę. Nie chcę cię stracić, bo dużo nas łączy. Ale moje serce należy do Louisa. Jeśli chcesz możesz mnie zostawić, krzyczeć, możesz mnie wyzywać od gejów, homo czy jeszcze Bóg wie czego, ale jeśli znikniesz z mojego życia, to wiedz, że będę się czuć jakby umarła moja siostra, mama lub ktoś z rodziny. Bo ty zawsze słuchałaś mnie gdy miałem problem, przytulałaś, pomagałaś.. i za to cię kocham. Byłaś jedyną osobą której mogłem wszystko powiedzieć. Ale nie zmienię się, bo kocham go. Przy nim czuje się wspaniale, tak jak przy tobie. - odciągnąłem od jej twarzy chude dłonie i spojrzałem jej w oczy.
-Nie zależnie od tego jakie jesteś, lub co zrobiłeś, nie zostawię cię. Jesteś dla mnie zbyt ważny. - powiedziała - zrobisz coś dla mnie?
-Wszystko. - uśmiechnąłem się.
-Pocałuj mnie ten ostatni raz. Proszę. - odezwała się patrząc w dół. Ja podniosłem podbródek Emi i wpiłem się w jej różowe usta. Odwzajemniła pocałunek, lecz po chwili oderwała się od moich ust i wtopiła w moje ramiona. - dziękuję ci, że mi powiedziałeś.
-Dziękuję - wyszeptałem jej do ucha. - za wszystko.
-Idź do niego. - mruknęła - wiem że chcesz.
-Mogę? - spojrzałem na nią z uśmiechem.
-Pewnie. - puściła mnie a ja musnąłem jej policzek i wybiegłem z domu, kierując się do samochodu.

-

-Louis ? - usłyszałem głos Harry'ego. Wstałem z kanapy i wyszedłem na hol gdzie stałe Loczek. - muszę ci coś powiedzieć.
-Ja też. - uśmiechnąłem się - ale ty pierwszy.
-Kocham cię, Loueh. - mruknął, a ja wyszczerzyłem się i wpadłem mu w ramiona.
-Ja ciebie też Harry. Najbardziej na świecie. - szepnąłem mu do ucha - a co z Emi?
-Wytłumaczyłem jej i jesteśmy przyjaciółmi, myślałem że mnie zostawi. - odpowiedział przyciskając mnie do siebie.
-Mówiłem? - zapytałem a on pokiwał głową w odpowiedzi. Podniosłem jego podbródek i wpiłem się w jego usta, odwzajemnił pocałunek wtapiając palce w moje włosy. Odczepiłem się od niego i spojrzałem mu w oczy.
-Jestem taki szczęśliwy. - powiedział ochrypiałym głosem muskając ustami mój nos.
-Ja bardziej. - przytuliłem go przymykając oczy.


-

NO HATE ! TO JEST DLA LARRY SHIPPER.